Świadectwa

Szczęść Boże,

Mam na imię Joanna. Od kilku lat zdarzały mi się takie sytuacje, że pomimo, iż idę w pełni sił i zdrowia do Kościoła na Mszę Świętą, podczas Mszy Świętej robi mi się duszno i muszę wyjść z Kościoła. Te sytuacje powodowały u mnie ciągły lęk i obawę w sercu, jednocześnie czułam, że to co się dzieje, to próba zniechęcenia mnie do wizyt w Kościele. W tych rekolekcjach uczestniczę, online dzięki koleżance, która mi o nich powiedziała. Po wczorajszych słowach Ojca Witko wiele zrozumiałam i poznałam sposoby jak przeciwstawić się złu i temu lękowi.
Dzisiaj rano byłam na Mszy Świętej w Kościele, a moje serce było przepełnione radością i uwielbieniem bez cienia lęku. Jestem otwarta na uzdrowienie i łaski którymi Bóg postanowił mnie obdarzyć dzięki tym rekolekcjom. Chwała Panu.


Dzień dobry!:)

Ksiądz Daniel zachęcał, żeby nawet mailowo podzielić się świadectwem, a czuje potrzebę, żeby chociaż w ten sposób to zrobić, wiec poniżej to uczynię. 🙂 
Nie mogłam słuchać wczoraj wieczorem rekolekcji, ani dzisiaj rano, dlatego dopiero je odsłuchuje. Cały czas jednak miałam w sercu prośbę do Boga, by owoce, które dla mnie przygotował nie zostały mi odjęte przez ten brak oglądania w tym czasie, kiedy rekolekcje dzieją się na żywo. Jestem w sanatorium, muszę się dostosować do zajęć, które tu mam i o godz. 19 wybrałam eucharystię, ponieważ uczestniczę w niej codziennie i nie chciałam dla rekolekcji z niej zrezygnować. 
Od kilku dni bolało mnie kolano, ból został mi zabrany przedwczoraj w drodze do kościoła. Podejrzewałam o to właśnie moc rekolekcji, ale dopiero po słowie rozeznania jestem tego pewna. 
Kolejne słowo, które tyczyło się mnie dotyczy dwóch nieprzespanych nocy. 
Odkąd jestem w sanatorium budzę się codziennie o godz. 4, ale po chwili udaje mi się znowu zasnąć. Od dwóch dni jednak faktycznie miałam większy problem ze snem. W nocy z piątku na sobotę obudziłam się o 4 i już nie mogłam zasnąć, a dzisiejszej nocy nie spalam w ogóle aż do godz. 5:30. 
Miałam też w nocy problemy z oddychaniem, bo jestem astmatykiem, więc poprosiłam Boga, by udzielił mi laski płynącej z tej modlitwy o uzdrowienie, która się odbyła, z którą tylko Duchowo się mogłam łączyć i uczyniłam znak krzyża na wszystkich częściach ciała, na które choruje. Problem z oddychaniem przeszedł. 
Bardzo się cieszę, że ten brak snu był spowodowany oczyszczaniem mojej duszy. To najlepsze uzdrowienie z możliwych. Chwała Panu! I dziękuję. 🙂 

Pozdrawiam,
Magdalena